Kontakt
+49 7612 020 050 info@pmk-freiburg.de
Aplikacje Mobilne

Adwent 2022

Adwent – nowy początek

Rozpoczynamy kolejny Adwent. Każdego roku przeżywamy go inaczej, bo czasy się zmieniają a my wraz z nimi (tempora mutantur et nos mutamur in illis). Jesteśmy jednak zawsze zaproszeni, by powracać do pierwotnej gorliwości i rozpoczynać od nowa. Jakie to piękne, że Kościół daje nam i w tym roku taką łaskę. Ile jeszcze będzie tych Adwentów w naszym życiu?

Mistrzowie życia duchowego przywołują często starą zasadę przeżywania rekolekcji, przypisywaną niewykluczone św. Ignacemu z Loyoli: intra totus, mane solus, exi alius (wejdź cały, pozostań sam, wyjdź inny). Warto być może tak pomyśleć o tegorocznym Adwencie doby niepokoju, aby przeżyć go z ufnością a nie z rozczarowaniem.

Intra totus – wejdź cały

Kiedy rozpoczyna się Adwent ważne są już pierwsze chwile. Ważna jest hojność serca i otwartość na Bożą łaskę. Jest to spojrzenie na własne życie w innym świetle niż do tej pory. Chodzi o szczerość przed sobą samym, bez zakłamania, udawania przed innymi. W myśl słów poety Zbigniewa Herberta: „Oglądaj w lustrze swą błazeńską twarz / powtarzaj: zostałem powołany - czyż nie było lepszych” (Przesłanie Pana Cogito). Warto pomyśleć, jak żyliśmy do tej pory, jakie wydarzenia naznaczyły moje życie w ostatnim czasie. Nie możemy tylko biadolić, że są trudne czasy: wojna na Ukrainie, kryzys energetyczny, drożyzna w sklepach i szalejąca inflacja. Trzeba bardziej zwrócić uwagę na swoje wnętrze. Oznacza to również spojrzenie w głąb swojego sumienia. Trzeba słuchać, co najbardziej wyrzuca mi „moje wewnętrzne sanktuarium”. Niezagłuszanie swojego sumienia, ale wnikliwe badanie i wyczulenie na każde duchowe poruszenie będzie sposobnością do wejścia w nowość naszego życia. Spojrzenie w siebie pozwala nie tylko zwrócić uwagę na nasze ciemne strony, które się same nam zawsze narzucają. Trzeba dostrzegać więcej Bożego działania w naszym życiu, rozpoznawać wszystko to, co Bóg nam zawsze dawał, daje nadal i nigdy się nami nie przestanie opiekować. Warto odkrywać Jego dyskretną obecność w nieoczekiwanych chwilach, piękno ludzi wokół nas, naszej rodziny, naszych przyjaciół, naszej wspólnoty parafialnej, innych ludzi. Wszystko to będzie nam mówić o Bogu i zaczniemy na nowo odkrywać bogactwo życia. 

Mane solus – pozostań sam

Drugim wezwaniem w czasie Adwentu, jest zalecenie do pozostawania w samotności i ograniczenie niepotrzebnych rozproszeń. Nie chodzi o to, aby nie pielęgnować naszych relacji w rodzinie, w pracy, z przyjaciółmi. Adwent w swej istocie zaprasza nas do tworzenia wspólnoty i przeżywania razem radości z oczekiwania na przyjście Pana. W tym świętym czasie oczekiwania, w którym równamy mylne ścieżki naszego życia, mamy jednak skupić się na tym, co jest najważniejsze i najistotniejsze. Chodzi, aby nie tracić zbędnego czasu, zwłaszcza na szaleństwo przedświątecznych zakupów, ale jak najowocniej przeżyć dane nam chwile. Najlepszym rozwiązaniem jest najpierw odcięcie się od wszystkiego, co przeszkadza i jest zbędne w tym okresie; potem konieczne jest zajęcie się w pełni treściami Adwentu, otwarcie się na Słowo, które ma moc przemieniać życie. W duchowości mówi się o potrzebie wyjścia na pustynię. Potrzeba jednak samemu wejść w ten czas. Nikt nie zrobi tego za mnie. To ode mnie zależy, czy nie zmarnuje tego czasu, który jest darem i szansą. Bo przecież jak przekonuje Wisława Szymborska: „Nic dwa razy się nie zdarza / i nie zdarzy. Z tej przyczyny / zrodziliśmy się bez wprawy / i pomrzemy bez rutyny./ Choćbyśmy uczniami byli najtępszymi w szkole świata, / nie będziemy repetować / żadnej zimy ani lata. / Żaden dzień się nie powtórzy, / nie ma dwóch podobnych nocy, / dwóch tych samych pocałunków, / dwóch jednakich spojrzeń w oczy” (Nic dwa razy).

Exi alius – wyjdź inny

Kiedy skończy się Adwent, trzeba powrócić do normalnych dni. Nie da się przecież ciągle przebywać na szczycie góry, nawet jeśli zachwyceni widokami, chcielibyśmy już tu pozostać na zawsze. Musi nastąpić zejście, czyli powrotna droga do domu. Nastąpić ma jakaś zmiana, przynajmniej w minimalnym wymiarze. Czasem bywa, że jest to zmiana radykalna, innym razem jest to promyk nadziei na lepsze jutro. Adwent kończy się wraz z początkiem świąt Bożego Narodzenia, kiedy świętujemy radość z narodzin Jezusa. We mnie też ma narodzić się nowe dziecko, nowy ja.

Adwentowy Restart

Adwent jest duchową szansą dla każdego z nas. To także czas tęsknoty, ale nie emocjonalnie przeżywanej, lecz tęsknoty, która jest oczyszczaniem się, by być gotowym na przyjście. Adwent to szansa na odnalezienie straconego czasu.  Wszyscy mamy go dokładnie tyle samo. Jak to się jednak dzieje, że w tym samym czasie ludzie są w stanie zrobić więcej albo w ogóle niczego nie zrobić? Starożytni Grecy do opisu czasu używali aż trzech pojęć (chronos, kairos, aion), które różnicowały czas pod względem intensyfikacji. Chronos to czas mierzalny, linearny, ciągły, sekwencyjny porządek zdarzeń. Kairos to chwila, moment, splot okoliczności, tąpnięcie na linii czasu. Aion to wieczność, wiek, era historyczna. Chronos to czas przedmiotów, kalendarzy, czas rzeczy – wszystko jak woda płynie w jednym kierunku. Kairos to zawsze jakiś czas szczególny, czas na coś, czas dla kogoś, czas szansy. Starożytni Grecy wyobrażali sobie Kairosa jako łysego mężczyznę, jedynie z obfitą grzywką. Ktokolwiek mijany przez niego miał zaledwie krótką chwilę, mgnienie, pozwalające go uchwycić, a wraz z nim swą szczęśliwą szansę; gdy tylko Kairos przeminął, był już nieuchwytny. Kairos to zawsze dar, który Bóg nam daje i okazja, która nie może być zmarnowana. Dla uczniów Chrystusa kairos jest konkretnym wyzwaniem. Nie można go przeoczyć. Św. Augustyn pisał: „Lękam się Chrystusa, który do mnie przychodzi i mija mnie, a ja Go nie dostrzegam i On już nigdy nie wróci”. Kairos Adwentu jest dany po to, byśmy mogli rozpoznać i przyjąć Przychodzącego, a tym samym nabyli umiejętność dobrego wykorzystania obecnej chwili. Adwent jest także czasem na przekór mnie samego, na przekór temu wszystkiemu, co niesprzyjające.